niedziela, 7 grudnia 2014

Bluza z Burdy 9/2014

Długo się zbierałam żeby ją wreszcie pokazać, cóż, wszyscy blogerzy zgodnie twierdzą, że robienie zdjęć zimą to koszmar... I ja się pod tym podpisuję :)
A ponieważ jedynym moim postanowieniem noworocznym są przyzwoite zdjęcia na blogu to zapraszam na ponowną premierę mojej bluzy :P
Spódnicę możecie zobaczyć TU.


Kiedy wrześniowy numer dostał się w moje ręce zakochałam się w co drugim modelu... Na pierwszy ogień poszła bardzo prosta bluza. Urzekły mnie kwiaty, więc obiecałam sobie, że moja wersja też kwiaty mieć będzie :)
W poszukiwaniu odpowiedniej dzianiny udałam się do hurtowni, w której mnie jeszcze nie było, więc nie miałam pojęcia czy znajdę to czego szukam. I muszę przyznać, że ta którą wybrałam to był strzał w dziesiątkę! Szyło się ją wprost wspaniale, bez jakichkolwiek problemów. A nawet, powiem Wam, że moja dzianina w kwiaty podoba mi się bardziej od tej użytej w modelu Burdy. "Na żywo" kwiaty wydają się być haftowane, co moim zdaniem wygląda świetnie :)


Jak to każdy burdowy wykrój i ten wymagał poprawek. Bluza jest dosyć luźna mimo, że jak zwykle wybrałam rozmiar 36. Oryginalna wersja zakładała bardzo szeroki dekolt. Przedłużyłam więc linię ramion, bo bałam się, że bluza będzie mi się po prostu ześlizgiwać (czego i tak nie udało się uniknąć :) ). Spłyciłam też dekolt, co ostatecznie okazało się błędem, bo mogłam go spokojnie zostawić, eh... wiele jeszcze muszę się nauczyć... :) Rękawy przedłużyłam by później je skrócić. Mankiety są odrobinę szersze niż zamierzałam, ale jest to wina pikowanej dzianiny, z której są zrobione, gdyż nie była ona tak rozciągliwa, aby dało się później wszyć węższe mankiety naciągając je do wszycia przy dole rękawa.

Jak dla mnie bluza jest bardzo wygodna i świetnie się ją nosi. Jak już wspomniałam szycie nie nastarczało wielu trudności, jedynie mankiet opierał się wszyciu, ale wreszcie dał za wygraną :)
Dzianina w ogóle jest bardzo wdzięcznym materiałem, bo nie trzeba jej obrzucać, co znacznie skraca czas pracy. Trzeba jednak uważać... Do wszycia rękawa do podkroju pachy należy rozprasować szew. A dzianina nie lubi prasowania, a przynajmniej ta z której ja szyłam - nie lubi. Dlatego rada na dziś to prasować dzianinę przez kawałek materiału, najlepiej z dużą ilością pary, chyba że tak jak ja chcemy przypalić szew wewnątrz rękawa ;) Trzeba by zobaczyć moją przerażoną minę gdy zdałam sobie sprawę że żelazko przykleja się do tkaniny... To sekundy pełne strachu o to czy przypadkiem nie zmarnowaliśmy kilku godzin pracy. Nie polecam nikomu :) Na szczęście u mnie przypalony fragment jest w środku i nikt tego nie widzi.



Napiszcie mi jakie wy lubicie materiały,
Pozdrawiam,
Dosia


Edit: Moja bluza została doceniona i jej zdjęcie pojawiło się w lutowym wydaniu Burdy :)




______________________
FACEBOOK:
https://www.facebook.com/redstrawberrylips/
SKLEP Z KOSZULKAMI:
http://redstrawberrylips.cupsell.pl/


Zdjęcia oryginalnej bluzy z Burdy pochodzą ze strony www.burda.pl

4 komentarze:

  1. Podstawowa zasada: wszystkie szwy rozprasowuje się przez szmatkę lub tzw. "zaparzaczkę"

    OdpowiedzUsuń
  2. Prasowanie nie jest takie proste, fakt mozna zepsuc, to co szyło sie iles godzin. Ja najpierw robie próbe na jakiejś resztce, tkaniny z której szyłam, żeby zobaczyć jak reaguje na prasowanie, niektóre tkaniny prasuje przed szyciem, bo lubia sie kurczyć, niektóre tez moczę to zależy co to jest. Prawie zawsze używam pary, czasami szmatki, a czasami bez niej, mam dobre żelazko, więc to mi też pomaga, I nigdy nie prasuje z wysoka temperaturą.
    A co do tkanin, uwielbiam viskozy, bawełny, tkaniny z fakturami i pięknymi wzorami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle wolę jednak prasować z dużą ilością pary, niż moczyć. Tak się nauczyłam i nie mogę się przestawić ;)

      Usuń

Copyright © 2014 Red Strawberry Lips , Blogger