piątek, 3 lipca 2015

Chanel byłaby dumna

Najbardziej w krawiectwie lubię wyzwania. Nigdy mnie nie przerażało to, że czegoś jeszcze nie robiłam, że mam za mało umiejętności, że sobie nie poradzę. Szyjąc na pierwszym roku kursu kwalifikacyjnego żakiet, wyprzedziłam program o rok. Samą mnie to zaskoczyło. Bo zdajecie sobie sprawę, że żakiet to jedna z trudniejszych rzeczy? Tak mi przynajmniej mówiono... Ale ja bardzo chciałam. I moim zdaniem nawet całkiem nieźle mi wyszło :)
Przedstawiam Wam mój pierwszy żakiet w stylu Chanel, szyty z materiału wygranego od Mondfee :)




Materiał przyszedł do mnie razem z ślicznym kwiatowym wzorem, z którego powstała spódnica (TU). Początkowo planowałam uszyć z niego bluzkę z baskinką. Ale o takim żakiecie marzyłam od dawna, więc postanowiłam porwać się z motyką na słońce i z niezbyt wielkimi umiejętnościami zabrałam się za żakiet na podszewce. Dobra decyzja ;)
Wykrój znalazłam oczywiście w Burdzie. Poszukiwania kroju idealnego zaprowadziły mnie do numeru 3/2004, model 102. 
Jak się szyło? Po pierwsze, bałam się, że nie starczy mi materiału! Jeden błąd i żakietu by nie było. Z pierwotnej wersji musiałam skrócić trochę długość całkowitą i rękawy. Nie było to wielkie poświęcenie, bo i tak mi się tak bardziej podobało :P Zrezygnowałam też z nakładanych kieszeni i zapięcia. Nie chciałam go dziurawić ;) Tak sobie myślę, że ten krój fajnie by wyglądał z jakimś złotym zamkiem rozdzielczym, ale teraz to już trochę za późno. Następnym razem :)


Próbuję sobie określić, czy samo szycie jest trudne. Z jednej strony nie chcę z siebie robić geniusza, dla którego taki żakiet to bułka z masłem, a z drugiej przekonywanie, że jestem supergenialna, bo krój jest szalenie trudny, a ja podołałam... :)
Wiecie co było dla mnie trudne? Rękawy! Ten model (jak podobno, większość marynarek) ma rękawy składające się z dwóch części. Dla mnie koszmar. Nie mogłam kompletnie załapać jak to zrobić. I muszę się uczciwie przyznać, że jeden zszyła mi niezastąpiona Pani Krysia (opiekunka mojej szyciowej grupy na kursie). Chyba nigdy nie pisałam o Pani Krysi. A powinnam, bo bez niej moje szycie opierałoby się na starej krawieckiej zasadzie: kto mi tu będzie patrzył. Natomiast dzięki niej, stawiam na pierwszym miejscu dokładność. I wszystko musi być co do milimetra. Porządnie. Takie podejście polecam każdemu :)
Na szczęście zszywając rękawy z podszewki - wiedziałam już jak się za to zabrać. Dla niewtajemniczonych (bo wiem, że tacy też mój blog czytają, i tu Was pozdrawiam ;) ), kiedy szyje się coś z podszewką, praktycznie robi się to samo dwa razy. Dlatego taki żakiet wymaga czterech rękawów :)
Wdawanie rękawów z tkaniny zasadniczej do całości też było trudne. Pewnie dlatego, że akurat tej czynności nie lubię. Ale co zrobić... Kamizelek nie noszę :P


Podsumowując, żakiety są spoko. Nie ma się czego bać :)
Chociaż... zobaczymy co będę mówić jak mi się zamarzy marynarka dwurzędowa, z kieszeniami (nakładanymi, z patką, wpuszczanymi, czy jakie tam jeszcze mogą być), z kołnierzem i nie mam jeszcze pojęcia jak można sobie utrudnić życie i szycie :)
Mam nadzieję, że Wam się podoba :)






   Na koniec, oryginał z kieszeniami nakładanymi i zapięciem na guziki (nie atrapy, jak u mnie :P )


Aha, wiem, że mnie tu dawno nie było, ale odwiedziłam dużo fajnych miejsc, robiłam dużo fajnych rzeczy i trochę zaniedbałam szycie. Ale o nim nie zapomniałam :)
I możecie docenić moje poświęcenie, bo za oknem prawie trzydzieści stopni, a ja tak ciepło ubrana do zdjęć. Trochę mi to przypomina TO :P 

Pozdrawiam,
Dosia


fot. AK

______________________
FACEBOOK:
https://www.facebook.com/redstrawberrylips/
SKLEP Z KOSZULKAMI:
http://redstrawberrylips.cupsell.pl/

6 komentarzy:

  1. ten żakiet po prostu zaparł mi dech w piersiach, jest tak elegancki i piękny - niesamowity :) a właściwie można u Ciebie zamawiać takie cuda? :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny żakiecik, bardzo mi się podoba z tymi krótszym rękawami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żakiet jest rewelacyjny i sama o takim marzę. Często mam wenę twórczą i już niemal zaczynam, ale jeszcze się za bardzo boję tak skomplikowanego wzoru. Czy masz może pojęcie czy ten wykrój jest gdzieś dostępny on line? Jeśli tak, to byłabym bardzo wdzięczna za link:) Przeglądałam już kilkanaście, ale żaden nie wydał mi się w 100% taki jaki chcę. Ten na tobie jest idealny. Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :) Sama sporo się naszukałam zanim znalazłam wykrój idealny :) Nie sądzę, żeby można było go gdzieś znaleźć w internecie bo to jednak Burda z 2004 roku :/ Widziałam podobny w Diana Moda 2/2015, ale tam znowu jest problem z rozmiarówką :(

      Usuń
  4. marynarka jest przepiekna! :) napewno bym w niej smigała do pracy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Red Strawberry Lips , Blogger