piątek, 28 sierpnia 2015

Kobieta klasyczna

Jestem strasznie staroświecka. Nie da się tego ukryć. Lubię papierowe bilety na pociąg (te kupowane przez internet pozbawiają wspomnień), zamiast korzystać tylko ze smartfonu - noszę na ręce zegarek analogowy i nie uznaję e-booków (książka musi szeleścić i mieć krągłości ;) ).
Jednakże, od określenia staroświecka wolę klasyczna.  
I tak się czułam w tej sukience. Granatowej w białe groszki, do samej ziemi. Jak kobieta klasyczna. 


Czytaj dalej »

piątek, 21 sierpnia 2015

Na luzie

Chyba już dobrze wiecie, że uwielbiam sukienki i spódnice. W nich czuję się najbardziej kobieco. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - spodnie są wygodniejsze :P Bez względu na wielką miłość do zwiewnych czy eleganckich kreacji, fajnie mieć w szafie luźne spodnie idealne na leniwy dzień, podróż, wakacje :D
Moje powstały po modyfikacji wykroju z Burdy 7/2013 model 108.


Czytaj dalej »

sobota, 8 sierpnia 2015

Pastelove

Ta sukienka to przejaw mojego wielkiego buntu ;) Autorytety od stylizacji uważają, że pastelowe kolory pasują tylko karnacji typu "wiosna". Ja takiej zdecydowanie nie mam. Z kolei autorytety od krawiectwa twierdziły, że powinnam zmodyfikować wykrój, gdyż ten jest przeznaczony dla kobiet niskich. Ja taką zdecydowanie nie jestem. Więc uszyłam sukienkę wbrew radom, regułom i zasadom - słuchając tego co sama uważam i co podpowiada mi serce, intuicja i szósty zmysł. Jakie są tego efekty? Sami zobaczcie :)


Czytaj dalej »

piątek, 3 lipca 2015

Chanel byłaby dumna

Najbardziej w krawiectwie lubię wyzwania. Nigdy mnie nie przerażało to, że czegoś jeszcze nie robiłam, że mam za mało umiejętności, że sobie nie poradzę. Szyjąc na pierwszym roku kursu kwalifikacyjnego żakiet, wyprzedziłam program o rok. Samą mnie to zaskoczyło. Bo zdajecie sobie sprawę, że żakiet to jedna z trudniejszych rzeczy? Tak mi przynajmniej mówiono... Ale ja bardzo chciałam. I moim zdaniem nawet całkiem nieźle mi wyszło :)
Przedstawiam Wam mój pierwszy żakiet w stylu Chanel, szyty z materiału wygranego od Mondfee :)


Czytaj dalej »

piątek, 29 maja 2015

Taki słoń

- Uszyć Ci słonia dla chrześniaczki?
- Uszyj. Tylko ma być zielony, z czarnymi błyszczącymi oczami i białą kokardką na ogonie.

Także, ten, no... Close enough :P



Czytaj dalej »

wtorek, 12 maja 2015

W klimacie retro

Widzicie taką zakładeczkę (Blogger nazywa to gadżet) po lewej stronie mojego bloga - "O mnie"? Napisałam tam, że "nie lubię określać się za pomocą jednej pasji. Na co dzień studiuję coś zupełnie niezwiązanego z modą i krawiectwem". Filologię polską, jeśli ktoś przegapił.
I tak sobie myślę... jaki w tym sens? Nie lubię stereotypów, nie chcę być zamykana w szufladkach. Studiujesz filologię polską? Jesteś humanistą = nie umiesz matematyki. Nie czuję się typowym humanistą. I efekt takiej mojej walki ze stereotypami jest taki, że kiedy ktoś mnie pyta co studiuję to zaraz po odpowiedzi, że filololo muszę dodać, że moją prawdziwą pasją jest szycie, krawiectwo, projektowanie, tworzenie, konstrukcja (która, jak znowu muszę dodać, wcale nie jest taka prosta). Jaki w tym sens? Nie chcę się rozmieniać na drobne. Skoro znalazłam w życiu swoją pasję, to dlaczego nie miałabym jej w pełni realizować, poświecić się w stu procentach? Po co mi studia, z którymi się nie utożsamiam? Skoro wcale nie chcę w przyszłości pracować jako edytor tekstów? W sumie, lubię to, fajnie się szuka przecinków i widzi wszystkie błędy ortograficzne, ale... szycie lubię bardziej.
Powiedzmy, że rzucę studia. I znowu te stereotypy... Nie masz studiów?!
Dobra, trochę się droczę... Co mnie obchodzą stereotypy - właściwie podjęłam już decyzję :)


To pewnie szalone. Mam 20 lat (nawet jeszcze nie skończone) i chcę rzucić wszystko i pojechać za swoimi marzeniami. Jakiś taki już we mnie jest strach przed tym, że zmarnuję swoje życie. Z jednej strony, że będę nieszczęśliwa, bo zamiast się rozwijać - zajmę się praktyczną stroną życia (wiecie będę myśleć tylko o tym, że trzeba robić coś z czego będą pieniądze, studia, po których będzie praca). A z drugiej strony - boję się, że marzenia marzeniami, ale za dziesięć lat zostanę bez niczego, że marzenia, które chcę realizować nie zbudują mi porządnego fundamentu, gruntu pod dalsze życie. Jaka to dojrzała postawa z mojej strony ;)

Serio, jakoś się poważnie zrobiło :) Wiecie co? Kto nie ryzykuje - nie pije szampana.
Opowiem Wam o sukience, chcecie?


To jedna z tych rzeczy, z których jestem dumna. Włożyłam w nią trochę pracy, ale warto było. Konstrukcję bluzki wykonałam sama, na podstawie obliczeń (a co! zawsze lubiłam matematykę), a dół to koło. Z tyłu zapinana na kryty zamek błyskawiczny, bez podszewki. Materiał to... jeans :) Cienki, przyjemny, fajnie się nosi, jeszcze lepiej się szyje. Ideał :) Tylko drogi. 39 zł/mb a ja musiałam kupić 2,5 m :( Ale co zrobić, gdzieś kiedyś wyczytałam, że jak już się wkręcisz w szycie to argument, że ciuchy, które szyjesz są tańsze niż kupione w sklepie, odpada. I to prawda, bo gdybym nie umiała szyć to bym tych wszystkich rzeczy po prostu nie miała :P

O tej sukience mogę jeszcze powiedzieć, że ciężko się ją fotografuje. W sumie nie mnie oceniać, bo nie ja robiłam te zdjęcia (mój fotografie - dziękuję :* ), ale wzór jest hmm... trudny. Sama nie wiem jak to opisać. Po prostu jest tak wyrazisty, że czasem sama w nim ginę. Tak samo jest z doborem czegoś do tej sukienki, bo sama robi całą stylizację. Chociaż moim zdaniem najlepiej wyglądała z jednym swetrem, ale jako, że ów sweter nie należy do mnie (i musiałam go z bólem serca oddać właścicielowi) - nie mam w nim zdjęcia. Kto widział, ten widział ;)

I to tyle ode mnie. Chętnie poczytałabym Wasze zdanie na temat stereotypów, walki o marzenia i retro-sukienek :D












Jeśli się zastanawiacie gdzie były robione zdjęcia (i choć przez chwilę wpadło Wam do głowy, że to Toskania) to spieszę Was poinformować, że to tylko Toruń ;)

Pozdrawiam,
Dosia

fot. AK

Czytaj dalej »

wtorek, 5 maja 2015

Spódnica szyta nocą

Mam słabość do kwiatowych printów. I do spódnic. I tak oto kolejnym moim uszytkiem jest kwiecista spódnica z półkola. Tak się złożyło, że zostałam szczęśliwą zwyciężczynią candy na blogu Mondfee i ten prześliczny materiał dotarł do mnie razem z ecru krótko po Wielkanocy. Kiedy zobaczyłam go na zdjęciu od razu pomyślałam, że fajnie wyglądałyby z niego spodnie. Jednakże okazało się, że tkanina jest trochę prześwitująca, więc za sugestią Mondfee zdecydowałam się na rozkloszowaną spódnicę. Moim zdaniem to była naprawdę dobra decyzja ;)


Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Red Strawberry Lips , Blogger